Tak wiem zapomniałam się - przepraszam, przepraszam o bardzo przepraszam. Generalnie do końca tego roku same nudy się zapowiadają ;) i tak też było do 9 września. Później latałam po domu za Zirą (fretką na przechowaniu) i sprzątałam wszystko co znalazło się w zasięgu jej psotnych łapek tj. 5 razy ziemię (przy czym zepsułam odkurzacz <ups>), 2 razy żwir, mieso i odchody po kątach ale jak to mawia moja katechetka kocha się mimo wszystko a nie za .. ;)) 21 września powiedziałam jej papa a teraz jeszcze bardziej wałkuję moją rodzinę ]:-> Zobaczymy co będzie jak wreszcie wporwadzę się na wyremontowany strych, urządzę wszystko po swojemu i nie będe pomieszkiwać z bratem, czyt. potencjalną ofiarą freki.
Szkolnie: Jutro spr z chemii, potem geo i angielski.
Szkolnie ale towarzysko: no myśłałam, że wytargam N. za te blond kudły. Przypomina mi Violę z BrzydUli - nigdy nie wiem czy ona jest taka głupia czy tylko udaje.
Wstecz: w zeszłym roku trochę się przyjaźniłyśmy ale próbowała stowrzyć 3kącik przy czym ja zawsze się wtedy czuje na przegranej pozycji i wiem z autopsji (mądre słowo ;d), że to nie jest najlepszy pomysł, później pare razy przyłapałam się a tym, iż przy niej glupieję więc się skończyło. W sumie to nawet nie miało co, byłam potrzebna tylko gdy jej qmpela dawała sobą pomiatać wszystkiemu co się rusza i ma zwis między nogami ;/.
Wracając do dziś >>> jutro dzień chłopaka jest ich u nas 10 a nas 22. Postanowiłyśmy złożyć się po nędzne 5 zeta (oprócz tego mamy wycieczkę, kino, dzień nauczyciela więc w kieszeni dziuraaaa) i tu E. zaznaczyła, że nie może tyle dać bo nie ma ( ma stypendium socjalne, za sam bilet płaci 140zł a ma jeszcze 2 siostry- w domu się nie przelewa) dla mnie to zrozumiałe ustaliłyśmy, że dołożymy jej i wyznaczyłyśmy ją na stręczyciela (zebrała kasę). Po pewnym czasie okazało się, że N. zabrała jej listę i sama postanowiła się wszystkim zając przy czym 10 min. wcześniej powiedziała, że mamy robić co chcemy ona się nie będzie mieszać etc. Zapytana o przczynę dla jakiej E. nie może zbierać powiedziała: nie składa się to nie zbiera... Wyleciałam do niej z mordą, że fajnie jest się ubierać w haemie, kupować milion bzdur jak np. koturny przy wzroscie 187cm ... jednak nie każdego na to stać. I ta nagle, że też ma problemy finansowe i wogóle jest najbardziej poszkodowaną osobą na świecie. Sprawdziłyśmy na liście czy wpłaciła- oczywiście, że nie. Zapytana kiedy to zrobi warknęła "kiedy mamusia zarobi" no i wtedy to dziewczyny wiedziały, że trzeba mnie trzymać czepia się mojej qmpeli, że nie może wpłacić, strzela fochy,wielką łaskę robi i postanawia nie wpłacić - nie ma to jak klasa i równośc ponad wszystko. Karolcia jednak ma swój wredny jak uj plan! Postanowiłyśmy złożyć się na pizze (jakoś w klasie mamy same żarłoki) przy czym na każdym pudełku zostanie napisane markerem "dziekować dziewczynom poza: ..." Może i chamskie ale nie wytrzymam jak tego nie zrobię bo z jajkiej racji ma wydać te pieniądze na kolejny lakier do paznkoci? Jak ja nie lubie takich niuń...
Ogólnie to wróciła O. która całą pierwszą klasę była chora. I też wielce się mądrzy, że to głupi pomysł (nie ma lepszego) jak podajemy inny to też nie bo chłopcom się nie bedzie podobać yyy.. fajnie, że ich zna (była miesiąc w szkole, póżniej indywidual). I te jej suchary wszędzie wpycha swoje 2 grosze, które są żałosne więc zawsze wygląda to tak, że O. coś powie zaczyna się śmiać wszyscy zonk i cisza po czym zaczynamy się smiać z niej. Najgorsze jest to, że im dłużej się jej przyglądam tym bardziej przypomina mi mnie Oo jednak jakoś taką bardziej wkurwiającą <uff>.
Na dziś koniec zobaczymy jak się skończy jutrzejszy dzień, i co ciekawego będę robić z moim Tygrysem :>
kosmatych ;*
(za błędy przepraszam, wciąż jak myśle o N. to mną telepie...)
komentarze (0) | dodaj komentarz